Lekki casting cz. 2, czyli gra wstępna z Heliosem Air

SPIS TREŚCI

Moje nowe cacuszko tuż po wyjęciu z pudełka. Pachnie nowością.

W poprzedniej części artykułu zastanawiałem się nad dobraniem zestawu do lekkiego casta, który jest w ofercie Dragona. Losy kijka jeszcze się nie rozstrzygnęły.

Ale wybrany multiplikator trafił właśnie dziś w moje ręce. Zastanawiałem się czy zrobić opis, jaki często widać w różnego rodzaju testach. Najpierw fotki jak wyglądała paczka, później opakowanie otwierane na raty. Wyliczanie zawartości zestawu włącznie z ilością podpisów na karcie gwarancyjnej i ilością nalepek. Później rozebranie wszystkiego na części pierwsze itd. Zanim w testach przejdą do sedna, czytelnik musi kilka stron przewertować. Ja zrobiłem coś innego. Po prostu, jak ciekawe niespodzianki dziecko, otworzyłem paczuszkę i dobrałem się do sedna, czyli multika. Jakie były moje wrażenia? Pierwsze dotyczyło masy kołowrotka. Jest naprawdę lekki. Trochę to takie dziwne, bo przecież w wędkarstwie niska waga nie wzbudza zaufania. Czyżby w środku były przekładnie z plastiku? Niemożliwe. Przebierając i kręcąc go w ręku palce odczuwają, że lekki to on jest jakby po bokach. Gdy palcami obejmiemy część, w której znajduje się serce multika, czyli przekładnie i tryby, mam nieprzeparte wrażenie, że właśnie tam znajduje się jego główna masa. Czyli producent odchudził pewnie to, co dookoła, a bebeszki zostawił masywniejsze - no cóż, by dawać 5 lat gwarancji trzeba być dosyć pewnym sprzętu.

TOP