Dragon Specialist Pro Shad

Pierwsze pozytywne wrażenie, jakiego doznałem po wyciągnięciu z pokrowca spinningu, to jego niesamowita lekkość. Przez chwilę zastanawiałem się, co waży więcej: wędzisko czy pokrowiec? Nawet moja żona stwierdziła, że czymś takim to mogłaby łowić. Trzymam za słowo ;)

Wędzisko już samo w sobie jest dobrze wyważone, nie leci na szczytówkę. W przypadku operowania ciężkimi przynętami ta cecha odgrywa dużą rolę. Inną zaletą jest niezwykle ergonomiczny i ciepły uchwyt. Według mnie, najlepiej prezentuje się z kołowrotkiem klasy 3000 (30), ja trocie łowię na czwórkę i taki młynek też pasuje. Krótkie z konieczności testy na Inie wypadły obiecująco. Kijek jest szybki, dobrze współpracuje z woblerami długości 6-9 cm, wahadłówkami o masie 12-22 g, obrotówkami wielkości 3-4 – to są właśnie moje podstawowe przynęty do łowienia w Inie.

Rzuty oddawałem celne, swobodnie, bez spinania się. Nawet na trudnych stanowiskach, gdzie nie ma za wiele miejsca na manewry wędziskiem można celnie strzelić wabikiem w punkt, co ma niebagatelne znaczenie dla skuteczności łowienia. Wielokrotnie przekonałem się, że podanie wabika w miejsce, gdzie nikt wcześniej tego nie zrobił, często skutkuje upragnionym braniem. Wiec nie omijam i nie boję się rzucać w trudne miejsca.

Podobnie jest w chwili dostrzeżenia spławu, kiedy trzeba szybko i precyzyjnie rzucić w miejsce wyjścia ryby. Tu jednak mistrzem jest mój starszy syn, Grzegorz, bowiem zanim ja ruszę się z zajmowanej miejscówki on już jest tam, gdzie trzeba… i przeważnie zdejmuje troć w pierwszych trzech rzutach. Jeśli na olimpiadzie będzie kiedyś bieg w spodniobutach, to stawiam, że to on wygra z dużą przewagą nad rywalami. Długość dolnika też jest odpowiednia; wystaje kilka centymetrów poza łokieć, co ułatwia wędkowanie w krzaczorach. Liczba i rozmieszczenie przelotek dobre, moim zdaniem mogłyby mieć nieco większą średnicę, gdyż obecne przy ujemnej temperaturze trzeba często czyścić z lodu. Kij świetnie przekazuje pracę przynęty oraz wszelkie trącenia o dno i podwodną zawadę. Łatwo można odróżnić patyk od zielska, a jedyne branie pierwszego dnia łowienia tą wędką odczułem tak wyraźnie, iż oczami wyobraźni widziałem rybę atakującą wobler, a mój puls przyspieszył pewnie dwukrotnie.

Przy obciążeniu blank ma ładną parabolę ugięcia. Po całodziennym łowieniu nie odczuwa się zmęczenia nadgarstka ani ramienia. Dragon Specialist Pro Shad to dobre rozwiązanie na małe i średnie rzeki trociowe, na których najczęściej łowię. Dobrze sprawdza się w leśnych lub zakrzaczonych odcinkach. Odpowiednik tego wędziska o długości 3,00-3,20 m byłby idealnym rozwiązaniem na dużą wodę oraz dla osób preferujących dłuższe kije.
Moc i odporność na urazy mechaniczne będzie testował mój młodszy syn, Łukasz; ja jakoś nie mam serca. Na zdjęcia z rybą trzeba jeszcze poczekać. Cdn.

Pozdrawiam
Mariusz Sulima

TOP