Jest zima, musi być zimno!

20 listopada 2018 r zostałem pogryziony! - poranny ziąb niczym wściekły pies pokąsał mi dłonie! Idzie, idzie zima zła, u hu ha! Pstrągi już tuż, tuż, ha! - pomyślałem, chuchnąłem w łapki i schowałem je do kieszeni. Czas już przygotować się do sezonu!

Pomimo ocieplenia klimatu, styczeń to wciąż ten sam stary, poczciwy styczeń. Z temperaturami spadającymi grubo poniżej zera, wyczekiwany z utęsknieniem miesiąc; dla pstrągarza najwspanialszy, bo oznaczający koniec rozłąki z pstrągami. Stwarzający przy tym ciężkie warunki do wędkowania: albo sypie śnieg, albo mróz tnie niemiłosiernie - albo jedno i drugie naraz, w porozumieniu i z całą mocą.

Pstrągarz to wytrwały traper

Do pokonania ma długie kilometry rzeki: o brzegach oblodzonych, tonących w białych zaspach. Takich, które zmuszają go do dużego wysiłku. A jak się człowiek męczy, to się człowiek poci. Jak się spoci i wiaterek do tego powieje, to możliwe, że zachoruje.
A co gdyby się tak, odpowiednio do warunków pogodowych i sytuacji, ubrać? A no, wtedy ryzyko chorób zdecydowanie minimalizujemy. Dobrana odzież jest bowiem gwarantem zachowania zdrowia (a także wygody przemieszczania się). Przynosi też kilka innych korzyści.
Pstrągarz marznie od głowy (no i paluchy też szybko oddają ciepło). Później przychodzi czas na resztę.
Głowa i dłonie bardzo szybko się wychładzają. Są też najdłużej ze wszystkich części ciała wystawione na działanie czynników atmosferycznych: opady, wiatr, temperatura. To jeszcze bardziej potęguje proces wytracania ciepła. Skracajmy więc możliwie najbardziej czas, w którym są one odsłonięte. Możemy to zrobić poprzez dobranie garderoby (patrzmy na jej praktyczność).

Zwróćmy też uwagę na jakość materiałów, z których ubrania zostały uszyte (bo choć nikt tyłka na mróz nie wystawia to i tak, ubierając się nieadekwatnie do aury, możemy go przecież sobie odmrozić).
Ogólnie rzecz ujmując: w zimowych ubraniach ma być nam ciepło, a gdy nadarza się potrzeba, aby coś rozpiąć, wyjąć, otworzyć, powinno to dziać się szybko i bez szkody dla naszego ciała.
No i opady śniegu mogące przemoczyć nas do suchej nitki. O nich też pomyślmy podczas zakupów. Tyle z teorii, czas na konkrety.

Rękawice tego typu ułatwiają wędkowanie i podbieranie ryby nawet w temperaturze otoczenia poniżej 0 st. C. Po chwilowym zanurzeniu dłoni w wodzie celem lądowania lub uwalniania ryby, dłoń dość szybko ogrzewa wnętrze rękawiczki i mimo, że jest tam wilgotno dość szybko odczuwamy dodatnią temperaturę. To bezdyskusyjna zaleta neoprenu, a ponadto dobrze znoszą pranie w pralce automatycznej. Jednak nie są to rękawice dla zmarzluchów lub typu osób z wciąż zimnymi stopami i palcami dłoni. W.P.Rękawice tego typu ułatwiają wędkowanie i podbieranie ryby nawet w temperaturze otoczenia poniżej 0 st. C. Po chwilowym zanurzeniu dłoni w wodzie celem lądowania lub uwalniania ryby, dłoń dość szybko ogrzewa wnętrze rękawiczki i mimo, że jest tam wilgotno dość szybko odczuwamy dodatnią temperaturę. To bezdyskusyjna zaleta neoprenu, a ponadto dobrze znoszą pranie w pralce automatycznej. Jednak nie są to rękawice dla zmarzluchów lub typu osób z wciąż zimnymi stopami i palcami dłoni. W.P.Rękawiczki typu antypoślizgowe dedykowanie również do wędkowania w jesiennych chłodach szczególnie upodobał sobie nasz autor i tester Sławek Kurzyński, również używający tych rękawic podczas zimowego łowienia pstrągów i troci. Inaczej mówiąc, tych rękawic może używać osoba o większej odporności na chłód. W.P.Rękawiczki typu antypoślizgowe dedykowanie również do wędkowania w jesiennych chłodach szczególnie upodobał sobie nasz autor i tester Sławek Kurzyński, również używający tych rękawic podczas zimowego łowienia pstrągów i troci. Inaczej mówiąc, tych rękawic może używać osoba o większej odporności na chłód. W.P.Rękawice neoprenowe z materiałem antypoślizgowym. Dobra propozycja na wędkowanie w chłodach od -10 st. C do +5 st. C. Szybko wysychają po przemoczeniu. Dzięki specjalnemu antypoślizgowemu wykończeniu wewnętrznej strony ułatwiają podebranie ryby ręką. W.P.W moim jednak, subiektywnym odczuciu… polarowe mitenki rządzą! D. S.Rękawice polarowo-nubukowe: - odsłonięte wszystkie palce; - doskonała ochrona; w temperaturach od –5°C do +5°C; - wygodny krój, dodatkowy ściągacz wywijany na nadgarstkach; - kolor: brązowo-czarne.Rękawiczki tego typu zdecydowanie poprawiają komfort termiczny dłoni nawet w temperaturze otoczenia do -5 st. C. Całkiem dobrze znoszą zroszenie i ochlapanie bryzgami wody, jednak nie nadają się do lądowania lub uwalania ryby z dłonią zanurzoną w wodzie. Odsłonięte kluczowe palce dłoni ułatwiają obsługę wędki. W.P.Lubię wędkować w tych rękawicach, wewnętrzna strona jest antypoślizgowa i daje dobre czucie blanku, zewnętrzna – zapewnia ochronę termiczną. Wysokie mankiety chronią nadgarstki. Waldemar PtakPrzy okazji pisania o rękawiczkach, warto wspomnieć, że Dragon posiada w ofercie rękawiczki chroniące przed szkodliwym promieniowaniem UV. Rękawice te w katalogu znajdują się w ofercie kompletu letniego Hells Anglers (z kominem i kominiarką). W.P.

Czapka i buff

Ochrona głowy to sprawa dość prosta: oczywistą oczywistością jest czapka. Od posiadających tradycyjny design modeli: EasySTRETCH i OutLIVE (obie wykonane z nowoczesnych, a więc oddychających i posiadających kilka innych użytecznych cech, materiałów), poprzez oldschoolową papachę, aż po polarową bejsbolówkę z nausznikami (ta przyda się na wypadek, gdyby jednak zima okazała się być łaskawa) - Dragon postarał się, abyśmy mieli w czym wybierać. Z pewnością każdy wędkarz znajdzie coś dla siebie. Tak więc spokojna głowa... o głowę!
Jeżeli natomiast o dłonie i szyję chodzi (bo szyja to kolejna z części ciała, którą mamy skłonność nadmiernie i niepotrzebnie eksponować), to o nich również projektanci nie zapomnieli. Stawiając przy tym na technologie XXI wieku. I ja też postawiłem na nowoczesność.
Odchodzić do lamusa zaczęły już „tradycyjne” szaliki, a razem z nimi i mój: wysłużony, dziany i z frędzlami. Jego miejsce zajął buff zwany kominem. Konstrukcji prostej, wykonany z materiału Lycra i podszyty mikropolarem. Elastyczny, cienki, rozciągliwy, który możemy (w zależności od warunków atmosferycznych czy potrzeb) naciągnąć na głowę, zasłonić nim tylko szyję bądź razem z nią część twarzy. Co tu dużo mówić: bardzo to praktyczne i efektowne!

Zanim jednak zdecydowałem się na buff, zastanawiałem się nad kominiarką (wykonaną w tej samej technologii) - uznając ją za równie ciekawą propozycję. I mimo iż niemal w 100% odpowiada moim wymaganiom, to ostatecznie postawiłem na komin (z racji bogactwa wariantów jego stosowania). Zdradzę, że w 2019 r. w ofercie Dragona pojawi się kilka nowych kominów w atrakcyjnych cenach.

Polarowe mitenki z klapką

Spośród wszystkich rodzajów rękawiczek świata, na zimowe pstrągowanie proponuję polarowe mitenki z klapką. Dlaczego akurat one? Kręcę korbką w cieplutkiej rękawiczce - cyk! - i jednym ruchem ręki ściągam klapkę, odwijam kciuk, wymieniam woblera i - powtórne cyk! - kołowrotek wraca do swej pracy, palce chowają się przed chłodem do ciepłego, polarowego zacisza.

No tak - powie ktoś - ale są przecież jeszcze neopreny posiadające odwijany kciuk i palec wskazujący (dlaczego autor ich nie wybrał?) Oczywiście, że są! - przyznam rację i dodam, że w ofercie dostępne są ponadto: rękawice neoprenowe „bez palców”, rękawice neoprenowo-polarowe i inne. Z wykończeniem antypoślizgowym (pomagającym podbierać ryby - czy to działa? Nie używałem, nie wiem. Może trzeba to sprawdzić?) lub bez owego wykończenia. Posiadające regulację obwodu nadgarstka i dostępne w przeróżnych wariantach kolorystycznych. I dlatego, z racji mnogości dostępnych opcji, zaproponuję owemu Ktosiowi dokonanie wyboru opartego na własnych doświadczeniach. W moim jednak, subiektywnym odczuciu… polarowe mitenki rządzą! ;)

Bo wybór jest ogromny. Wiele ciekawych pozycji w ofercie firmy Dragon znajdziecie.
Pisząc powyższy artykuł mam tę świadomość, że Wasze doświadczenia z zimową rzeką są zgoła odmienne, niż moje (łowię na Pasłęce i Łynie). Dlatego nie jest mi tajemnicą, że wielu z Was dokona innego niż ja wyboru. Jednocześnie intuicja mi podpowiada, że są wśród Was takie same jak ja zmarzluchy. Lubiące, mimo ekstremalnych nieraz warunków pogodowych, wyskoczyć na rybki. Ceniący sobie ciepło, wygodę i... pstrągowanie. Z tego właśnie powodu (mając na uwadze różnorodność potrzeb wszystkich wędkarzy) prezentuję ofertę firmy Dragon. Zaznajamiam Was z najlepszymi (w mojej ocenie) produktami. W końcu przedstawiam mój tok myślowy, którym podczas zakupów się kieruję.
A można go streścić w te słowa: nieważne czy to San, Supraśl czy Pasłęka - jest zima, musi być zimno! Wszędzie mróz tak samo za tyłek ściska. 😉

Na dziś to tyle

W kolejnych częściach cyklu zatytułowanego „Planujemy wyprawę na zimowe pstrągi!”, zabiorę Was w dalszą podróż po świecie kolekcji ubrań sygnowanych logiem firmy Dragon. Razem zajrzymy też do arsenału wędek, podbieraków i całej reszty wędkarskich klamotów. Spoczywających na magazynach. Czekających na swój czas - na moment, kiedy je ze sobą na wędkarski poligon zabierzesz. Spróbuję, spośród całego ich stosu, wygrzebać i pokazać Ci prawdziwe bomby - tykające miarowo (cyk, cyk, cyk) jakby w oczekiwaniu na (trzy, dwa… jeden!) zimowe pstrągi!

Dawid Sokołowski
fot. autor, Waldemar Ptak

TOP