Składany podbierak dla profesjonalistów

Śledząc strony wiodących firm branży wędkarskiej trafiamy na całą masę artykułów dotyczących wędzisk, kołowrotków, przynęt, linek, drobnych akcesoriów.

W artykułach tych znajduje się mnóstwo opinii, ciekawych spostrzeżeń, które są świetnym materiałem dla użytkowników borykających się z dylematami związanymi z zakupem kolejnych elementów wyposażenia wędkarskiego. Zdecydowanie nie brakuje tu materiałów dotyczących wędzisk, kołowrotków, przynęt. Przecież to od tych elementów wyposażenia zależy to czy odniesiemy sukces na arenie zmagań wędkarskich czy też nie. Musimy jednak pamiętać o tym, iż nasz sukces wielokroć zależy także od drobnych szczegółów, o których tak często zapominamy, które tak często lekceważymy. Ilekroć to widzieliśmy: zmagania z okazową rybą – twarz pełną emocji – wędkę z pięknym ugięciem – wspaniale pracujący kołowrotek z hamulcem grającym dla ucha wędkarza najpiękniejszą melodię. Już prawie to mieliśmy, oczyma wyobraźni widzieliśmy piękne zdjęcia z okazem. Końcowa faza holu, a tu niespodzianka: nie można rozłożyć podbieraka - okazuje się za mały; widocznie któryś z elementów konstrukcyjnych po prostu się rozsypał. Myślę, że każdy z nas wędkarzy ma na swoim koncie takie przeżycia. Czym kończy się taka sytuacja nie trzeba chyba uzmysławiać, bo każdy z nas wie. Nagle nasz okaz, nasze spełnienie wędkarskich marzeń, nasza „fotka” znika gdzieś w czeluściach wody, a nam pozostają jedynie wspomnienia – powie ktoś „chociaż tyle”. To też prawda, jednak zdecydowanie lepszą pamiątką jest fajne zdjęcie czy też film z uwalnianym okazem. Nauczony doświadczeniem, że tylko dobry, markowy, dopracowany w każdym calu sprzęt nie zawodzi postanowiłem, iż już nigdy nie będę stosował półśrodków nawet w doborze akcesoriów. Z racji tego, iż negatywne przeżycia związane z felernym podbierakiem nie oszczędziły i mnie, w luty ubiegłego roku podczas Dni z Dragonem w moim rodzinnym mieście Konin zakupiłem podbierak firmy Dragon. Producent sklasyfikował go jako podbierak szczupakowy. Początkowo miałem dylemat, który z rozmiarów będzie dla mnie optymalny, jednak po rozważeniu gabarytów używanej przeze mnie łodzi oraz pontonu zdecydowałem się na rozmiar średni.

Składany podbierak szczupakowy Profesjonalny podbierak na szczupaki i inne duże drapieżniki. Bardzo mocna obręcz z możliwością składania na czas, kiedy sprzęt nie jest używany, co znacznie poprawia funkcjonalność podbieraka w mniejszych łodziach. Pojemność kosza w największym podbieraku pozwala całkowicie bezpiecznie podebrać rybę długości nawet w okolicach 150 cm. Miękka, gumowana siatka nie kaleczy ryby a w połączeniu z dość dużą średnicą oczek zmniejsza. Wymiary kosza [cm] 85 x 70; 75 x 62; 65 x 55.Składany podbierak szczupakowy Profesjonalny podbierak na szczupaki i inne duże drapieżniki. Bardzo mocna obręcz z możliwością składania na czas, kiedy sprzęt nie jest używany, co znacznie poprawia funkcjonalność podbieraka w mniejszych łodziach. Pojemność kosza w największym podbieraku pozwala całkowicie bezpiecznie podebrać rybę długości nawet w okolicach 150 cm. Miękka, gumowana siatka nie kaleczy ryby a w połączeniu z dość dużą średnicą oczek zmniejsza. Wymiary kosza [cm] 85 x 70; 75 x 62; 65 x 55.Stałem się szczęśliwym nabywcą składanego podbieraka szczupakowego o długości całkowitej 1,75 m. Wymiary kosza to 75x62 cm, przy głębokości siatki 70 cm. Wybierając ten właśnie model byłem prawie pewny, że będzie on optymalny i to zarówno biorąc pod uwagę gabaryty środków pływających, jak i zakładane rozmiary łowionych przeze mnie ryb.

Już na pierwszy rzut oka podbierak ten jest po prostu ładny. Estetyka jego wykonania, jak przystało na Dragona, jest na najwyższym poziomie. Rękojeść oraz kosz w kolorze lakierowanej czerni, do tego czarna siatka przeszywana czerwoną nicią, to wszystko razem robi naprawdę niesamowite wrażenie. Jestem takim trochę gadżeciarzem, więc każdemu wędkarzowi ceniącemu sobie oprócz cech użytkowych także te estetyczne z czystym sumieniem mogę ten podbierak polecić.
Gdybym skupił się tylko na walorach estetycznych byłoby to mało wartościowe, dlatego też zwrócę uwagę na pewne cechy użytkowe, które moim zdaniem są kluczowe. Podbierak ten jak sama nazwa mówi jest składany, dzięki czemu winien on stanowić niezbędny element wyposażenia dla osób dysponujących małymi jednostkami pływającymi, gdyż po złożeniu zajmuje bardzo niewiele miejsca. Mówiąc o składaniu muszę wyraźnie zaznaczyć, iż czynność ta jest banalnie prosta i absolutnie możliwa do wykonania jedną ręką. Jest to oczywiście możliwe dzięki bardzo precyzyjnie i lekko pracującym zatrzaskom kosza umieszczonym w rękojeści oraz dzięki bardzo lekko pracującemu zawiasowi kosza w jego górnej części. Zapewniam wszystkich, w podbierakach innych producentów stosujących podobne rozwiązania elementy te nie pracowały tak precyzyjnie i lekko.
Kolejny bardzo mocny punkt podbieraka to doskonałej jakości składane, wykonane z tworzywa chyba niezniszczalnego połączenie kosza z rękojeścią. Element ten jest bardzo sztywny, składa się bardzo lekko i precyzyjnie. W elemencie tym pomyślano również o mocowaniach siatki, zapobiegających jej zsuwaniu się z kosza. Pisząc o podbieraku nie można pominąć także doskonałej jakości ogumowanej siatki, cechującej się między innymi: niebywałą miękkością – dzięki czemu nie kaleczy ona podbieranych ryb, optymalną średnicą oczek siatki – zapobiegającą wplątywaniu się w nią haków. W ciągu roku użytkowania nie zdarzyło mi się wyplątywać żadnej z przynęt spośród oczek siatki – a kiedyś było to moją zmorą – w szczególności podczas łowienia woblerami. Mówiąc o siatce trzeba zwrócić również uwagę na jej optymalną długość. Łowiąc z łodzi o wysokości burty około 60 cm, pozwala ona na bezpieczne przetrzymanie ryby w siatce podbieraka przy burcie, zanim nie zorganizujemy sobie chociażby aparatu, aby wykonać pamiątkowe zdjęcie. Rybka wówczas zamiast obijać się na pokładzie łodzi przebywa bezpiecznie w wodzie. Całości podbieraka dopełnia ergonomiczny, wygodny gumowy uchwyt.

Podbieraka tego używałem przez cały sezon 2018. Podczas moich połowów wielokrotnie podbierał on szczupaki, sandacze, bolenie. Zdarzyło się również, iż niespodziewanie jako przyłów w maju trafił się sum 138 cm, który „wjechał” do siatki jak „do domu”. I chyba miał się dobrze, ponieważ po pamiątkowej fotce wrócił do wody w świetnej kondycji.

Podsumowując mogę stwierdzić, iż wiele lat szukałem i w końcu znalazłem – mam swój doskonały i niezawodny podbierak. Gorąco wszystkim polecam ten „drobiazg” i zapewniam, iż posłuży on wiele, wiele lat. Co najważniejsze bezawaryjnie. W załączeniu kilka fotek rybek złowionych w sezonie 2018 i podbieranych tym cudeńkiem.

Łukasz Adamiak

TOP