Moje pięć groszy o Flashu

Pierwsze kontrolne rzuty Flashem wykonałem przynętami w miarę lekkimi - około 8-gramowymi. Wędzisko świetnie się ładowało i pozwalało osiągnąć dość spore odległości. Klasę Flash pokazał dopiero wtedy, gdy na miejscówce „pokazał się” boleń, w odległości około 40 metrów od brzegu.

Tegoroczną majówkę zaplanowałem poświęcić boleniom. W związku z tym, iż moje dotychczasowe wędzisko na rapy lekko się wyeksploatowało postanowiłem nabyć coś nowego. Wybrałem się do sklepu wędkarskiego i pomiędzy stojakami z wędkami szukałem czegoś pod siebie.

Wytypowałem trzy kije, a po namyśle wybór padł na dwuczęściowy o akcji X-Fast Flash XC40P LT SPIN 21 - najbardziej mi pasował. Próby ugięć na sucho wypadły naprawdę dobrze. Był lżejszy od mojego starego Team Dragona – co stanowiło dodatkowy atut. Mój serdeczny kolega Tomek łowi kijkami z tej serii i zachwala.
Ciężar wyrzutowy 5-21 g wydawał się lekko niedoszacowany. Potwierdziło się to już na łowisku, gdzie komfortowo łowiłem przynętami około 28-gramowymi. Łowisko, na którym to wędzisko miało się sprawdzić to przyujściowy odcinek Wisły. Rzeka w tym miejscu jest bardzo szeroka i stanowiska boleni są czasami dość daleko od brzegu.
Pierwsze kontrolne rzuty Flash’em wykonałem przynętami w miarę lekkimi - około 8-gramowymi. Wędzisko świetnie się ładowało i pozwalało osiągnąć dość spore odległości. Klasę Flash pokazał dopiero wtedy, gdy na miejscówce „pokazał się” boleń, w odległości około 40 metrów od brzegu. Założyłem 13-gramowy Thrill Salmo, który bez najmniejszego problemu osiągnął ten dystans i spowodował atak ryby. Kilka majowych wypraw oraz kilkanaście złowionych do tej pory ryb potwierdza słuszność wyboru tego wędziska.

Fishmaker Stealth

Jeśli nowa wędka to i kołowrotek nowy, taki by do niej pasował. Tu z pomocą przyszedł mi Waldemar Ptak. Zasugerował, że pod wiślane bolenie dobrze będzie pasował Fishmaker II Stealth. Strzał w przysłowiową dychę - idealnie wyważa Flasha. Płynna praca, bezproblemowe zatrzaskiwanie kabłąka. Najlepszy jest w nim hamulec; o tym, że płynny to wiadomo, ale odgłos jaki wydaje – uwielbiam głośne hamulce i w tym kołowrotku taki jest. Jaka to muzyka dla naszych uszu nie muszę nikomu opisywać 😊

Plecionka pod bolenia

Do powyższego zestawu należało dobrać linkę. Od zeszłego roku w 100% przekonałem się do plecionek przy połowie boleni. Z pomocą przy wyborze również przyszedł mi niezawodny Waldek. Po mojej pierwotnej propozycji R'N'S 0,10 mm, po rozmowie i wymianie argumentów za i przeciw zdecydowaliśmy się jednak na SilkTOUCH - ośmiosplotową o średnicy 0,12 mm. Większa średnica zapewnia większy komfort podczas wiślanych wędrówek. Czasami trzeba przedrzeć się przez krzaki, a i niespodziewany przyłów większego drapieżnika potrafi zaskoczyć. Doskonale się spisuje, jest miękka, świetnie się układa zarówno na kołowrotku jak i przy wyrzutach.
Tak więc podsumowując mam świetny zestaw na „dużą wodę” i nadzieję na komfortowe hole kolejnych boleni.

Arkadiusz Maćkiewicz

TOP