Plecak Street Fishing w praktyce

O tym produkcie pisałem już 2 lata temu. Czas leci, a ja wciąż użytkuję ten sam plecak. I chciałbym podzielić się z Wami tym, jak z niego korzystam.

Niebywale wygodne i „zdrowe” szelki, to duży atut, ale tym razem nie będę zatrzymywał się przy nich na dłużej, tylko krótko przypomnę, że ich szerokość docenią nawet najbardziej wybredni - szczególnie podczas całodziennego spinningowania. Nie uwierają nawet podczas bezpośredniego noszenia, gdy nie mamy na sobie żadnej koszulki.

Zewnętrzne kieszenie

Już na pierwszy rzut oka zrobiły na mnie dobre wrażenie, ale po dłuższym czasie użytkowania, okazały się być niesamowicie praktyczne i posiadające szeroki zakres „zastosowań”. Mocna gumka nie tylko pewnie trzyma mniejszą butelkę z wodą (bądź innym napojem), ale i świetnie „zamyka” się, gdy włożymy do niej coś mniejszego. Działa niczym zamek i bez najmniejszych obaw noszę w niej klucze, jak i kartę wędkarską.

Przypadkowy(?) atut

Od razu zaintrygowało mnie to, iż zamek od głównej kieszeni (wewnętrznej) nie jest w miejscu szczytowym, lecz nieco niżej. I wiecie co? Nie wiem, czy taki był zamiar producenta, czy wyszło mu to przez przypadek, ale w praktyce okazało się to świetnym rozwiązaniem. Szczytowa część komory, która znajduje się powyżej zamka, służy mi bardzo dobrze jako „przytrzymanie” dużej butelki z wodą/sokiem. To powoduje, że po otwarciu plecaka, w środku panuje większy ład. Niby drobiazg, ale naprawdę „robi robotę”.

Potwierdzona solidność

Rok temu pisałem, że produkty z serii Street Fishing wyglądają bardzo solidnie. I po 2 latach intensywnego korzystania z plecaka (ale nie tylko plecaka), mogę tylko to potwierdzić. Bardzo często chodzę z plecakiem wypchanym bardziej, niż to jest przewidziane. Wręcz siłowe dopychanie i zapinanie na siłę choć z wyczuciem, są u mnie na porządku dziennym. A on ani drgnie! Mocne szwy i zamek, nawet teraz sprawiają wrażenie niewzruszonych. Niesamowita jakość! Jeśli ktoś szuka porządnego towaru, to z czystym sumieniem mogę polecić serię SF.

Obojętny „minus”

Jakieś minusy? Jeśli dla kogoś widoczne przebarwienie jest minusem, to tak, znajdziemy minus. Jednak dla mnie nie ma to znaczenia, gdyż plecak ani nie stracił na wyglądzie, ani na - co jest najistotniejsze - „wykonywaniu” swoich zadań. A tak naprawdę, setki godzin „tropikalnego” słońca (a takie mieliśmy w zeszłym roku od kwietnia do listopada) przy wciąż istniejących dziurach ozonowych jest w stanie zmienić barwę każdego materiału, więc jest to rzecz nieunikniona w bliższej lub dalszej perspektywie.

Jeśli ktoś miałby ochotę dowiedzieć się o tym plecaku jeszcze więcej, przeczytać o niewspomnianych tutaj atutach, to zapraszam do artykułu z kwietnia 2018 roku

Mariusz Drogoś
■ KONSULTANT SPRZĘTOWY
Specjalizacja: spinning rzeczny
Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

TOP