Przygotowania do wiosennego feedera

Przez lata łowienie w Odrze na przedwiośniu metodą drgającej szczytówki kojarzyło mi się z mocniejszymi wędkami. I takie też było, gdyż marcowe okołogórskie roztopy, nawet po "średniej" zimie, podnosiły poziom wody w rzece na tyle, że do niskich ona nie należała.

Jeszcze nie tak dawno temu normą była marcowa (oraz kwietniowa) podniesiona woda, która co prawda z brzegów nie występowała, ale była na tyle duża, iż nawet w międzytamiach "głowę urywało".
Wówczas na porządku dziennym było stosowanie długich wędzisk feederowych do 100 gramów wyrzutu, koszyków zanętowych o masie własnej sięgającej 60-80 gramów i przyponów 0,14-0,16 mm, gdyż cieńsze zbyt często pękały. Ale to są już dawne dzieje i od lat wczesnowiosenne feederowanie to niezmiennie wczesnowiosenna niżówka, koszyki zanętowe o masie własnej od 30 gramów w dół oraz przypony o średnicy od 0,12 mm w dół.

WĘDZISKA

Wszystko to sprawiło, iż długie i ciężkie feedery przestały mieć zastosowanie (przynajmniej na odcinkach Odry, na których wędkuję), a na ich miejscu w podpórkach wylądowały ich "miniaturki". Ciągle się dozbrajam, aby nad wodą posiadać jak najwięcej zoptymalizowanych, sprzętowych opcji, i w związku z tym na początku marca dotarły do mnie kolejne kije, które będą towarzyszyć mi przez cały marzec, a także i kwiecień, kiedy będę siedział na odrzańskich ostrogach i posyłał w spokojne basenowe wody zestawy feederowe.

Mój wybór padł na dwie najdelikatniejsze propozycje od MegaBAITS z serii TACTIX, czyli na wędziska o ciężarze wyrzutowym do 40 oraz do 60 gramów. Oba kijki wziąłem w najdłuższej proponowanej wersji, czyli 330 cm. Nie dlatego, że krótsze są "be". Wybór wynika z warunków, w jakich łowię, bowiem, brzegi dolnośląskiej Odry na odcinkach poniżej wszelkich zapór w kilku ostatnich latach tak mocno zarosły, że nawet przy niskiej wodzie często jestem zmuszony siedzieć na zarośniętym brzegu. Kiedy zaś przybrzeżna roślinność, nawet ta stara, obumarła, zeszłoroczna, "wcina" się w wodę, wówczas dłuższy kij jest nieoceniony. Ułatwia on nie tylko sprawniejszą ostatnią fazę holu, ale i pozwala na wygodniejsze wyjmowanie koszyków z wody w celu przerzucenia zestawów. Krótsze opcje z pewnością będą świetnie się sprawdzać chociażby przy łowieniu z pomostów, kładek, czy pionowych betonowych brzegów.

Uzbroiłem się w dwie różne gramatury, aby mieć ewentualnie możliwość większego kombinowania, gdyż nad wodą mogę natrafić na różne warunki (oczywiście, w pogotowiu pokrowiec kryje też inne feedery, o przeróżnych parametrach).

KOŁOWROTKI

Młynki do tych wędzisk przykręciłem natomiast takie same. Wybór padł na budżetowe kołowrotki MegaBAITS Mystery wielkości 2500. Kosztują one "grosze", ale już na pierwszy, "katalogowy rzut" okiem wydają się być naprawdę ciekawą propozycją, zwłaszcza dla wędkarzy początkujących. Ale nie tylko, bo nadadzą się i dla takich, którzy zbyt szybko chcą umieścić zdobycz w podbieraku. Na dłużej przy tych kołowrotkach zatrzymam się innym razem, kiedy sprawdzę je w boju. Aczkolwiek wydaje mi się, że przypuszczenia się sprawdzą. Jednak o tym za jakiś czas.

POZOSTAŁA "DROBNICA"

Na szpule tych kołowrotków nawinąłem brązowe żyłki Dragon Specialist PRO MATCH&FEEDER o średnicy 0,16 mm. Przypony o różnej średnicy (ale - co oczywiste - mniejszej od żyłki głównej) będę wiązał na ulubionej przeze mnie i niezawodnej żyłce przyponowej Dragon HM80 Competition. W zależności od wielu czynników, będą to średnice od 0,094 mm, przez 0,103 mm, po 0,120 mm. Konieczności zastosowania grubszych przyponów w trakcie wczesnowiosennej niżówki raczej się nie spodziewam. Na końcach będę wiązał moje ulubione haczyki, które z powodzeniem stosuję od lat, a są to najmniejsze rozmiary haczyka MegaBAITS Izumejina (do robaków typu: biały, kolorowy, czerwony, dendrobena) oraz MegaBAITS Kuwase Gure (do ziaren, najczęściej kukurydzy).
Oczywiście koszyki zanętowe po jakie sięgam w opisanych warunkach (przypomnę: wczesnowiosenna niżówka z wodą w międzytamiach leniwie się poruszającą), są niewielkiej gramatury, bo najczęściej waha się ona od 10 do 30 gramów.

Takie przedwiośnie mieliśmy przez kilka ostatnich lat i o podobnej mocy sprzęt dominował w moich podpórkach. A czy tak samo będzie i w tym roku? Zima, ku mej uciesze, okazała się być relatywnie śnieżna, jednak jest już po roztopach i chociaż poziom wody w Odrze wyraźnie się podniósł, to jednak daleko mu do wielkiej wody, a już jest ona w trendzie malejącym i myślę, że gdy otworzę sezon w pierwszej połowie marca, to tej wody będzie jeszcze mniej. Chyba że się mylę i będzie inaczej, ale i na to jestem przygotowany, gdyż w pokrowcu czekają mocniejsze TACTIXy; od "80" zaczynając, a na "130" kończąc.
To, że sezon feederowy na Odrze otwieram najczęściej w marcu nie oznacza, że wcześniej nie ma sensu siadać z drgającymi szczytówkami na królowej zachodniej Polski. Warto, i jeśli się wie, co, gdzie i jak, to można pięknie połowić. I te miejsca wcale nie są trudne do namierzenia, ale... ja nie lubię łowić ryb na zimowiskach ;)

Mariusz Drogoś
Team Dragon

TOP