Podbierak nigdy za duży

Czy wiecie, że najlepszym sposobem na lądowanie ryby jest zneutralizowanie ruchów płetwy ogonowej i wyginającego się tułowia?

Kiedyś, rozmawiając w gronie doświadczonych wędkarzy rzecznych o związku wędziska z holowaniem wyjątkowo walecznej ryby dobitnie podkreślaliśmy relację wędki i ryby, co można określić jednym, krótkim zdaniem: Jest akcja, jest reakcja. Bezpośrednio dotyczyło to reakcji zaciętej ryby na tzw. sztywne wędzisko i w ogóle sztywny, nieustępliwy zestaw. Otóż, gdy zacięta ryba wyczuje nieustępliwy opór wędki natychmiast wskrzesza swoje siły i koncentruje się na ucieczce hen, gdzie pieprz rośnie. Ucieczce bezrozumnej, bez taktyki, polegającej na parciu do przodu, byle dalej od twardej siły, którą doskonale lokalizowała. A więc, byle dalej. A przecież nam zależy by ryba płynęła dokładnie w przeciwnym kierunku, czyli do nas. Doskonałym przykładem takich ryb i zachowań są silne ryby jak brzana, sum, jesiotr, amur, ale równie trafionym przykładem będzie karp. A gdy mamy do czynienia z karpiem dwucyfrowej wagi np. ponad 20 kg, a przy tym krzepkim, o wariackich manierach, to lepszego przykładu już nie potrzeba. I owszem, stosując nieco twardszą wędkę zyskujemy przedłużający się i niekiedy wściekły hol. Jednak w ogólnym rozrachunku, przedłużający się hol nie jest korzystnym wydarzeniem dla ryby. A jeśli użyjemy nieco miększego wędziska, np. Combat Carp, wraz ze zmiękczeniem blanku również „zmięknie” opór ryby – dlaczego to się dzieje? I tu wracamy do sprzężenia: Jest akcja, jest reakcja. Gdy ryba wyczuwa ogromny dla niej opór, potrafi zlokalizować kierunek, centrum oporu i natychmiast daje nogę w przeciwnym kierunku. Wiecie, jaka panuje zasada wśród leśnych i wodnych stworzeń: Uciekaj w przeciwnym kierunku do zagrożenia. Ale gdy miękki blank płynnie, wręcz zdradziecko amortyzuje zrywy ryby, ta szybko traci orientację i nie wie, co się dzieje. Mało tego, nie potrafi tej płynnej siły kontrującej zlokalizować i… daje się prowadzić pod szczytówkę niczym baranek. Z pewnością mieliście nie jedno takie zdarzenie.

Identycznie się dzieje z podbierakiem. Trafiliście kiedyś sztywną obręczą rybę podczas próby jej podebrania? I co się wtedy działo? No jasne, ryba wypruła w przeciwnym kierunku, aż piana została w kilwaterze. To teraz, proszę, wyobraźcie sobie próbę podebrania naprawdę silnego i dużego karpia, który może nie imponuje wagą 18-20 kg, ale niektóre z nich aż iskrzą wigorem i dosłownie szaleją na wędce. A gdy to się dzieje w nocy? Gdy wędkarz jest rozespany, zmęczony lub pada deszcz i na brzegu jest bardzo ślisko?
Jak widać dzięki przykładom, lądowanie ryby życia może być bardzo trudne. By to zrobić skutecznie, a przy tym bezpiecznie dla ryby, zdecydowanie polecam użycie odpowiedniego podbieraka.
Podbierak karpiowy Mega Baits to coś odpowiedniego do lądowania silnych i niemałych ryb. To naprawdę duży podbierak, stworzony nie tylko w celu pomieszczenia ryby wielokrotnie dłuższej niż szerszej, np. jesiotra; przede wszystkim „nadmiarem” materiału kosza opatula karpia i dosłownie go zniewala – karp gdziekolwiek się szarpnie czuje miękką, aksamitną siłę hamującą, wygaszającą jego wściekłe ruchy. Dzięki tej „aksamitnej” kontrze ryba nie jest w stanie się odbić od wody by nabrać rozpędu i uciec z podbieraka. I oto właśnie chodzi w podbieraku karpiowym – miękko, aksamitnie, nie szkodząc rybie, uniemożliwia jej ucieczkę.

Podbieraka Mega Baits używam od ładnych kilku lat i nigdy nie dał mi powodu do rezygnacji z jego użytkowania.

Waldemar Ptak


Waldemar Ptak
; ceniony fotograf i wędkarz, a zarazem publicysta i autor artykułów instruktażowych publikowanych w prasie i w Internecie, w ilości blisko 500. Specjalizuje się w fotografii wędkarskiej, a ponadto jest specjalistą i testerem wędkarskim, redaktorem prowadzącym. Łowi praktycznie wszystkimi metodami i na dziesiątkach łowisk na terenie Polski – od Sanu aż po Bałtyk.

TOP