Poręcznie i swobodnie z BAGiem

Muszę się schylić, zamachnąć, przyklęknąć, usiąść na wygodnym głazie lub niewygodnym piasku, szybko wyjąć rzecz z plecaka bez zakładania biwaku, przedzierać przez zarośla, a także zręcznie holować i podebrać rybę – to typowe sytuacje czekające wędkarza używającego plecak lub torbę.

W jakich warunkach znajdzie się każdy z nas, to już zależy od specyfiki odwiedzanych łowisk. Długo można się rozpisywać o tych konfiguracjach, ale skrócę to do stwierdzenia: każde łowisko narzuca ograniczenia i wymogi wędkarzowi.
Aby wędkarz łowił ryby musi mieć swobodę ruchów. I jeszcze coś, nic nie może go denerwować, rozpraszać czy doprowadzać do szaleństwa. Wiem, o czym piszę. Pamiętam stracony dzień na rybach, gdy małe i kanciaste pudełeczka, czyli standardowe z przynętami, upakowane ponad miarę w chlebaku ocierały mi uda podczas przemierzania kilometrów dziką rzeką, a mała butelka wody mineralnej zgubiłem – była ledwo wciśnięta w przyciasny chlebak i gdzieś na zaczepionej gałęzi wypadła z chlebaka. Ten okazał się nie tylko zbyt mały, ale uszyto go z nazbyt cienkiego materiału, bez usztywnień i udogodnień. Innym razem zabrałem plecak, który o mało nie urywał mi głowy przy schylaniu się po wędkę odłożoną na trawie, po rybę w celu odhaczenia, po cokolwiek – źle skonstruowany plecak (złe szelki, brak paska na piersi, brak pasa biodrowego) po prostu zepsuł mi dzień i oczywiście utopiłem pieniądze wydane na zakup plecaka. Na źle skonstruowaną torbę spinningową, zabieraną na opaskę, na burtę, na pokład łodzi czy pontonu, możemy w każdej chwili natrafić. Cóż, takie prawo rynku i wolnej konkurencji. Szkoda tylko, że za bubel czy niedopracowany model słono płaci wędkarz, słono bo podwójnie: w sklepie i na łowisku – czując uciążliwość torby lub plecaka. Jest jednak światełko w tunelu. Dragon przygotował kilka serii pokrowców, toreb i plecaków, spośród których można faktycznie wybrać coś dobrego dla siebie. Serie Street Fishing, Hells Anglers i Team Dragon oferują ciekawe rozwiązania. Plecak w tym samym modelu przygotowano w dwóch seriach, przyczyna takiego podejścia jest konkretna: obniżono koszty produkcji, utrzymano w ofercie bardzo udany model. Z kolei, wędkarz ma jedynie wybrać dla siebie model kolorystyczny. To dobre i korzystne dla użytkowników podejście do tematu. Kolejnym doskonałym przykładem jest kamizelka techniczna Tech Pack. W serii Street Fishing i Hells Anglers pojawiły się nowe modele plecaków.

Pragnę zwrócić Waszą uwagę na plecak obracany typu BAG. Czy jest ciekawym rozwiązaniem? Zdecydowanie tak, jest wyraźna korzyść z zabrania go na ryby.
Wielokrotnie wędkowałem z tym plecakiem nie tylko w fazie sprawdzania przydatności tego rozwiązania, jeszcze przed skierowaniem plecaka do oferty. Także kilka miesięcy temu śmigałem z plecakiem po różnorodnych łowiskach, począwszy od Wisły – szerokiej rzeki wymagającej użycia długiego wędziska i czynienia zamaszystych wymachów, po strumienie pstrągowe – tutaj sposobem poruszania raczej przypominałem Indianina na wojennej ścieżce, idąc schylonym cichutko i nie czyniąc hałasu oprzyrządowaniem.
Plecak dobrze się trzyma pleców, przyjemnie przylega nawet mocno obciążony. Główny pasek, przebiegający ukośnie przez bark i pierś nie krępuje ruchów wędkarza, nie uciska na płuca i płynnie się przesuwa w chwili, gdy chcemy przesunąć plecak z pleców na pierś. Co ciekawe, gdy nosiłem koszulę zapinaną na szereg guzików, pasek główny nie powodował dociskania tychże koszulowych guzików. To ważne, bo nosząc plecak przez wiele godzin można by wcisnąć guziki w skórę klatki piersiowej. Plecak posiada dodatkowy pasek wyprowadzony ze spodu plecaka (na wysokości biodra) i zapinany zatrzaskiem na wysokości piersi. Bardzo łatwo obsługiwałem to udogodnienie, ponadto rzeczywiście dobrze stabilizuje plecak. Co prawda, taki pasek to jednak nie to samo, co szeroki i dobry pas biodrowy; trudno, coś za coś – plecak BAG jest mały, poręczny i tak naprawdę ten dodatkowy pasek wystarcza.

Wielkość komór i kieszeni w plecaku spełnia moje oczekiwania, zawsze załadowałem odpowiednią ilość drobiazgów i kanapek. Niczego mi nie zabrakło na łowisku. Czy można więcej napchać rozmaitych akcesoriów? Raczej nie, bo to w końcu mały plecak; na ryby wybieram się nie po to, aby się umęczyć pod plecakiem – mam zachowując przyjemność łowić ryby. I w tym zakresie wędkarstwa pojemność plecaka chroni nas przed nieostrożnym przeciążeniem pleców.
W BAGu znajdziemy odpowiednie miejsce na kleszcze, zaczep na nożyczki czy peana, patkę na mniejsze przynęty. Dostęp do kieszeni i głównej komory jest bardzo dobry. I proszę pamiętać, że aby sięgnąć po akcesoria wystarczy jednym ruchem ręki przesunąć BAG z pleców na klatkę piersiową i spokojnie skorzystać z jego zawartości.

W tym artykule dodatkowo prezentuję zdjęcia z Mariuszem Sulimą, bardzo dobrym trociarzem. Podczas naszej wyprawy na morskie trocie z dość podobnym plecakiem do BAGa, czyli „plecakiem z mocowaniem biodrowym” (nr kat. 98-12-005) na plecach maszerował kilka kilometrów, a następnie przez 2 dni wędkował w Bałtyku. To najlepsza rekomendacja dla kolejnego plecaka z jednoszelkowym uchwytem, z serii Street Fishing.

Waldemar Ptak


Waldemar Ptak
; ceniony fotograf i wędkarz, a zarazem publicysta i autor artykułów instruktażowych publikowanych w prasie i w Internecie, w ilości blisko 500. Specjalizuje się w fotografii wędkarskiej, a ponadto jest specjalistą i testerem wędkarskim, redaktorem prowadzącym. Łowi praktycznie wszystkimi metodami i na dziesiątkach łowisk na terenie Polski – od Sanu aż po Bałtyk.

TOP