Król łosoś

SPIS TREŚCI

Razem z moim przyjacielem, Carlem, już jakiś czas temu zaplanowaliśmy sobie samochodowy wypad przez Kalifornię, Nevadę i Arizonę w USA. Zaczęliśmy naszą podróż w Las Vegas, po czym ruszyliśmy w stronę Wielkiego Kanionu i dalej, do Narodowego Parku Yosemite.

Kolos złowiony jako pierwszy - dał mi nieźle popalićPo zwiedzeniu parku pojechaliśmy do Red Woods, gdzie ponoć rosną największe drzewa świata, a następnie do parku Six Rivers, by w końcu nieco powędkować. Po dotarciu na miejsce dowiedzieliśmy się, że to doskonały czas na łowienie 'king salmonów' w Smith River, ponieważ akurat teraz migrują one tędy do Pacyfiku na tarło. To największe łososie na świecie; nie mogliśmy przecież przegapić takiej okazji!

Kupiliśmy kilka polecanych przez miejscowych wędkarzy przynęt i postanowiliśmy nie wynajmować przewodnika, przekonani, że damy sobie radę sami. W końcu - jak bardzo może to być skomplikowane? Okazało się, że znalezienie łososi było trudniejsze, niż się nam początkowo zdawało. Nie pomogły nawet mapy i wskazówki. W rezultacie spędziliśmy prawie cały dzień na samym jeżdżeniu.

Na koniec dnia zatrzymaliśmy się przy jakimś supermarkecie, by kupić coś na kolację. Tam spotkaliśmy Camerona, mieszkańca tego regionu. Zgadaliśmy się, że i on ma jutro w planach wędkowanie, tak więc idealnie się złożyło: mogliśmy dołączyć do niego i korzystać z jego znajomości rzeki, w której łowi całe swoje życie! Umówiliśmy się na następny dzień, na godzinę 9., w tym samym supermarkecie.

TOP