CIEKAWOSTKI
O SOLINIE

Pierwsze plany budowy zapory w Solinie przewidywały obiekt o piętrzeniu rzędu 40 m i ze zbiornikiem o pojemności użytkowej ok. 50 mln m3 (obecnie jest 470 mln). Jednak ze względu na wyjątkowo korzystną lokalizację, wytrzymałe podłoże, a także pod wpływem wskazówek wybitnych hydrotechników i hydrologów polskich, w tym prof. Balcerskiego, prof. Żmigrodzkiego oraz opinii specjalistów szwajcarskich wykazano, że w przekroju Soliny można zbudować zaporę ze zbiornikiem o piętrzeniu rzędu 60 m.
Zaporę betonowano wykorzystując dźwig linowy o jednej ruchomej nodze (ustawionej na prawym brzegu). Był to unikatowy jak na polskie warunki sposób jej wznoszenia, który w pełni się sprawdził. Zastosowany angielski dźwig dzięki pewności i precyzji pracy został wykorzystany nawet do montażu elementów elektrowni, a po ukończeniu budowy przez długie lata, już zdemontowany, niszczał jako... sprzęt zamortyzowany (Rudnicki 1984).

Bardzo ciekawa opinia p. Łukasza Chudego, wyrażona w 2004 r.: „ (…) Jednak skład gatunkowy ichtiofauny nie został ukształtowany w sposób sprzyjający utrzymaniu czystości wód. Raczej chłodne i głębokie wody zbiornika Solina zarybiono m.in. leszczami i karpiami, co jest nieporozumieniem, podobnie jak występowanie karasi w zbiorniku Klimkówka. Równocześnie próby stworzenia i utrzymania w tym zbiorniku silnej populacji troci jeziorowej z powodu opanowania jeziora przez sandacze nie powiodły się, mimo że troć dorasta tu do rekordowych rozmiarów. Poza dorodnymi trociami atrakcją zbiornika są sandacze, niezbyt liczne bolenie, rekordowe jeziorowe klenie i bardzo rzadkie głowacice. (…)”

Ze wspomnień jednego z budowniczych zapory solińskiej, Pana Zbigniewa Janusza Ambrożewskiego, dowiadujemy się, że obywatel Potapow, rezydujący w Polsce radziecki specjalista od budowy i organizacji takich inwestycji, zmusił polskich inżynierów do stosowania technologii przenoszenia ciężarów uznanej w ZSRR, zaś Polacy mieli odrębne zdanie na temat zasadności użycia innej technologii – dźwigów linowych. W tajemnicy przez Potapowem opracowali własną koncepcję i odpowiednie plany, które ostatecznie udało się im wdrożyć.
Solińskie klenie
| Spis treści |
|---|
| Solińskie klenie |
| Testy |
| Wszystkie strony |
Solina to nie tylko sandacze, sumy i szczupaki, to również liczne i duże klenie. Jak je łowić? Czy można je złowić na muchę, a może na spinning? Na te pytania odpowiada Daniel, który od urodzenia mieszka nad brzegiem jeziora i poznał je doskonale. Umie łowić klenie na muchę i pomoże początkującym muszkarzom opanować tę umiejętność. Zachęcam do przeczytania artykułu Daniela, być może zawarte tutaj informacje przydadzą się w łowieniu kleni podczas najbliższego letniego urlopu w sercu Bieszczad. Waldemar Ptak
|
|
W tej chwili mam 25 lat, ale nie to się liczy – ważne jest to, że wędkarstwem interesowałem się jeszcze w czasach kołyski: ponoć oglądałem i śmiałem się tylko do rysunków z rybami i wędkarzami :) W wieku 10 lat złowiłem swoją pierwszą rybę na wędkę. No i stało się – jestem wędkarzem i kocham łowić ryby. Mieszkam w najlepszym miejscu na świecie – w Werlasie, czyli w małej wiosce wśród lasów bieszczadzkich, na brzegu jeziora Solińskiego; gdy dobrze nadstawię ucho, to słyszę falowanie wody, a zimą wycie wilków.
Niejeden raz oglądałem piękne, solińskie kleniska i wcale to nie były te sławetne kleniory, oglądane przez turystów z zapory. Te moje to dzikie torpedy, to kluski o długości 50-60 cm (na Solinie duże klenie nazywa się kluskami - przyp.: W. Ptak). Widząc je zastanawiałem się, czym je przechytrzyć, jakiej użyć przynęty by je skusić. Próbowałem na zestaw z kulą wodną. To jednak nie zdało egzaminu, gdyż uderzenie kuli o wodę płoszyło wszystkie kluski. Czereśnia, jako przynęta, była dobra, ale nie odpowiadało mi siedzenie na skale pomiędzy drzewami, na dużej wysokości. W końcu, na czereśnię udało mi się złowić jedną sztukę, lecz nim zszedłem z drzewa i zająłem się holem, to reszta ryb zdążyła uciec.
Zbierałem także stonkę z bylin ziemniaczanych, niedługo potem zająłem się zbieraniem koników polnych – doskonałej przynęty na klenie. Jednakże po przekłuciu haczykiem przynęta już się nie ruszała, podobnie było ze stonką. Czułem pustkę w głowie, a tu znowu pojawił się nowy problem: owad zarzucony na wodę tonął, a ja nie miałem patentu na utrzymanie go na powierzchni.
![]()
Jeśli dobrze liczę, to przez ok. półtora roku męczyłem się z opracowaniem najlepszych sposobów na dobranie się do ich ogonów (do ryb, kleni – przyp.: W. Ptak). Zdesperowany próbowałem najróżniejszych patentów, które sam wymyślałem.
Pamiętam, że po wielu próbach opadły mi ręce i odpuściłem sobie solińskie klenie na przynęty naturalne - nie miałem już pomysłów i zająłem się fly fishingiem (wędkarstwo muchowe, łowienie na muchę – przyp.: W. Ptak).
Po opanowaniu techniki rzutów, czyli w miarę przyzwoite podanie suchej muszki na powierzchnię wody nie zatapiając jej przy tym, zacząłem łowić pierwsze rybki: ukleje i malutkie klenie. Nie była to „prawdziwa” zdobycz muszkarza, ale ja byłem zadowolony. Wkrótce, w podbieraku pojawiły się inne gatunki ryb łowionych w legendarnym Sanie, czyli lipień i pstrąg. Bywały dni, że muszki rwało mi coś wielkiego, ale nie potrafiłem wtedy rozpoznać gatunku tych dużych ryb.
Ryby często chwytały muszki i równie często je rwałem, więc kolorowo nie było, ponieważ moje pudełka wciąż świeciły pustkami - muszki są dosyć drogie. Nie miałem innego wyjścia, jak samodzielne kręcenie muszek. Początkowo były to jętki majowe, ale cóż to były za jętki: moje dzieło nawet nie było cieniem pięknej i poprawnej jętki ukręconej przez artystę-krętacza. Moje jętki wtedy były brzydkie, choć rybom to nie przeszkadzało. Z czasem robiłem coraz ładniejsze muszki i coraz łowniejsze - wtedy poczułem satysfakcję ;) Od rozpoczęcia przygody z muszką minęło już grubo ponad rok, gdy w sieci zobaczyłem scenę: jakiś gość łowił na grasshopper'y (koniki polne) i żuczki – spodobało mi się to łowienie. Podpatrzyłem wzory, popytałem w Internecie i wkrótce bardzo miły forumowicz podesłał mi pocztą piankę do robienia imitacji (pozyskaną z domowych puzzli dla dzieci). Pokręciłem wtedy jakieś żuczki i inne wynalazki – dałem upust swojej wyobraźni.
![Buster[img]](/images/stories/buster.png)
![DRAGON[img]](/images/stories/dragon.png)
![OKUMA[img]](/images/stories/okuma.png)
![Dragon V-Point[img]](/images/stories/vpoint.png)
![MUSTAD[img]](/images/stories/mustad.png)
![Salmo[img]](/images/stories/salmo.png)
![G. ANDERSON [img]](/images/stories/geoff.png)
![[img]TEAM DRAGON](/images/stories/td.png)
![MOMOI[img]](/images/stories/momoi.png)
![TORAY[img]](/images/stories/toray.png)
![MEGA BAITS[img]](/images/stories/megabaits.png)
![SCOTTY[img]](/images/stories/scotty.png)





