![]()
Artykuły Waldemara Ptaka:
- Leszcze na grubo
- Weekendowy białoryb
- Liczy się wahnięcie
- Karpiowe wakacje
- Jesiotr-furia z wąsami
- Mój pierwszy boleń cz.2
- Kleń na zakręcie
- Thytan Quiver
- Runda kwietniowa
- Mój pierwszy boleń
- Wiosenny trening z odległościówką
- Marcowy lód
- Zimowa guma
- Kleń i okoń z zimnej wody
- Świąteczny szczupak
- Szczupaki z podwodnych łąk
- Sandaczowy listopad
- Fanatic i okonie
- Płytki szczupak
- Trudne ryby
- 120 gramów na leszcza
- Power Carp
- Karp nie wybacza błędów
- Czereśniowe klenie
- Pojedynek z siłaczem
- Moje zmagania z kleniem
- Karasiowa wiosna
- Salmiaczkiem wertykalnie
- Spinningujemy pod lodem
- Sandacze w stylu Ultra Point
Artykuły Waldemara Ptaka -

napisz do autora i zobacz stronę www
Waldemar Ptak, znany publicysta wędkarski i miłośnik fotografii. Ma na koncie ponad 300 artykułów w czasopismach wędkarskich. Od wielu lat współpracuje z naszą firmą i przez ten okres dostarczył nam mnóstwo doskonałych fotografii. Sporą ich część zamieściliśmy w najnowszym katalogu DRAGON 2009. Waldemar Ptak to jednak przede wszystkim zapalony wędkarz. Łowi praktycznie wszystkimi metodami i na dziesiątkach polskich łowisk – od Sanu aż po Bałtyk.
![]()
ZIMOWA GUMA
Ostatnimi czasy dokładam wszelkich starań aby zimowa Wisła i jej ryby zobaczyły jak najwięcej dragonowskich gum. Wiele z tych nowiutkich cacuszek pozostało na zawsze w wiślanych wodach obcięte przez szczupaki, ale znacznie więcej trafiło do paszczy zgoła innych ryb. Gumy V-Lures okazały się bardzo skuteczne w grudniowo-styczniowej rzece.
fot. Ładny sandacz na zakończenie sezonu, złowiony podczas niżu atmosferycznego [sypiący mokry śnieg], po południu. Na zdjęciu widać plecionkę Guide Pro 0,12 mm [wytrzymuje szczypiący mróz, czyli nie sztywnieje], oraz bardzo dobrą gumę Reno Killer, z główką i hakiem Mustad. Guma z główką mierzy 10 cm, więc nic dziwnego, że sandacz skoczył do niej niczym do smacznej płoteczki. Guma obsypana srebrnym brokatem prezentuje się podobnie do płoci – światło lampy błyskowej zamazuje subtelne wykończenie powierzchni gumy. Mój kolega ma założone neoprenowe rękawice firmy Dragon. Zachęcam do ich używania. Z pewnością będziecie zadowoleni.
Jeszcze w listopadzie spakowałem 3 pudełka różnych gum V-Lures Dragona, aby sprawdzić ich skuteczność na grudniowych i styczniowych rybach. Część moich łowisk leży w strefie oddziaływania cieplejszej wody chłodniczej elektrowni w Połańcu, gdzie jest możliwość złowienia np. ładnego klenia podczas 9-stopniowego mrozu.
W grudniu obławiałem miejsca pachnące sandaczem i boleniem, a w styczniu sprawdzałem stanowiska kleni i pozostałego białorybu. Do szczupaków miałem wyjątkowe szczęście, ale nie zakładałem przyponu licząc na kontakt z kleniami, jaziami i leszczami. Łowiłem gumami małymi i nieco większymi, czyli takimi w sam raz dla sandacza, bolenia, leszcza i klenia.

fot. Renoś, czyli Reno Killer – guma chwalona za sandaczową skuteczność, co miałem okazję sprawdzić na swojej wędce. Powierzchnia gumy jest odpowiednio przygotowana do nałożenia zapachu w postaci oleju lub maści. Tu przeczytacie więcej o Renosiu.
V-Lures
To liczna rodzina gumek, więc daje wędkarzowi ogromne możliwości. Mają one nie tylko zróżnicowany kształt, a więc i charakter pracy, ale również bogatą kolorystykę. Wielu wędkarzy wątpi w celowość koloryzowania powierzchni przynęt, ja jestem innego zdania. Przecież ryby mają duże i spostrzegawcze oczy, a w wodzie nie brakuje kolorów. Jeśli jesteście innego zdania niż ja, to włóżcie głowę do klarownej wody i powiedzcie mi, jakich to kolorów w niej brakuje. Żadnych nie brakuje, ponieważ każde żyjątko w wodzie ma inny kolor, a ponadto paletę barw fundują nam ryby – przy najbliższej okazji przyjrzyjcie się rybim łuskom i płetwom w promieniach słońca, a zobaczycie pełną gamę barw. Kolory nie służą tylko do ozdoby, mają wiele ważnych funkcji istotnych dla ryb. A zatem cieszę się, że Dragon tak
precyzyjnie i bogato przyozdobił swoje gumy. Jest w czym wybierać, na każde łowisko o każdej porze roku. W przypadku gum często to właśnie kolor ma decydujące o wynikach znaczenie. Nie bójmy się kolorowych gum, ale pamiętajmy, aby były w różnych odcieniach. Pod wodą wciąż zmieniają się warunki świetlne, i to, co kwadrans temu było jaskrawe, za chwilę staje się przygaszone. Wędkarz musi wiedzieć o tych zmianach pod wodą i powinien bardzo szybko reagować zmianą przynęty, a przede wszystkim jej koloru. Zaręczam Wam, że ta żonglerka się opłaca.
fot.To zdjęcie zrobiłem w mroźny dzień stycznia, dlatego na kołowrotku Destiny widzicie inną linkę – to plecionka z rodziny „Guide” o specjalnym splocie włókien, co osłabia wnikanie w nią wody. Dzięki temu łowię plecionką nawet podczas - 8 stopni C. Przy bardzo wolnym prowadzeniu nadwodna część twardnieje, ale nie utrudnia to prezentacji przynęty. W pysku okazałego leszcza widzimy piękną gumę V-Lures o nazwie Mutant. Uzbroiłem ją hakiem V-Speed na główce 7 g, dzięki czemu praca Mutanta przypadła do gustu leszczom w dużej i głębokiej zatoce. Guma ta jest bardzo skuteczna również na inne gatunki ryb, więc zróbcie sobie przyjemność i sprawdźcie możliwości Mutanta na swoich łowiskach. W tamten dzień złowiliśmy więcej leszczy, niż ten jeden na zdjęciu. Jednakże żaden z kolegów nie chciał mi pozować na mrozie, ani 'tracić czasu', gdyż brały ryby.
fot. A oto guma Mutant w pełnej ofercie – jest na co popatrzyć i w czym wybrać. Doskonała przynęta do łowienia wielu gatunków ryb oraz do szybkiego rozpoznania łowiska. Wejdziecie na stronę o Mutancie i dowiedzcie się szczegółów o tej gumie. czytaj
Jak łowić w zimie ?
Zimowy spinning niewiele się różni od jesiennego czy letniego. Przede wszystkim musimy być dobrze ubrani i cierpliwi, gdyż ryby przemieszczają się znacznie rzadziej, skupiają się w wybranych stanowiskach i dlatego można przewędrować kilka kilometrów lub stać w wodzie cały dzień i nie natrafić na ryby. Szukamy miejsc zacisznych, a jeśli łowisko jest w nurcie, to musi być on równy i spokojny przy dnie. To nieprawda, że zimą ryby żyją się w najgłębszych miejscach w rzece. Niekiedy tak się dzieje, ale nie jest to regułą. Prezentowane na zdjęciach ryby łowiliśmy z kolegami w wodzie o głębokości od 1,5 m do 3,5 m, a więc nie tak głęboko, prawda?

fot. Od jakości ubrania i pozostałego ekwipunku wędkarza w znacznej mierze zależy jego skuteczność na łowisku. Funkcjonalna i ładna kamizelka, ciepłe i dobrze uszyte rękawice, bardzo ostre nożyczki do plecionki i żyłki, to tylko niektóre z bardzo potrzebnych rzeczy oferowanych przez firmę Dragon. Rękawiczki uszyte są z neoprenu, który nie namaka, a gdy zmoczymy go przy podbieraniu ryby, to bardzo szybko wysycha i nadal chroni dłonie. Idealne rozwiązanie na mokrą pogodę np. podczas sypiącego mokrego śniegu i jesiennej słoty. Pokazanych akcesoriów używam osobiście i szczerze je polecam.

fot. Dobra kamizelka, to jeszcze nie wszystko. Nad wodą wiele rzeczy musimy mieć pod ręką, aby nie grzebać w przepastnych i licznych kieszeniach zmarzniętymi palcami, lub stojąc po pas w wodzie – jeżeli wtedy coś nam wypadnie z kieszeni, to już możemy się z tą rzeczą pożegnać. Dlatego wymyślono klipsy, do których możemy przyczepić wiele potrzebnych drobiazgów. Zaopatrzcie się w te drobiazgi, niewiele kosztują, a są bardzo przydatne. Zerknij tutaj
Gumę prowadzę wolno. Bardzo często ją zatrzymuję i kładę na dnie, odczekuję 10-15 sekund i lekkim szarpnięciem wznawiam prezentowanie. Często właśnie w tym momencie – wznowienia – ryba atakuje gumę. Tak miałem w przypadku leszczy i Mutanta.
W grudniu główną uwagę kierowałem ku sandaczom, zaś w styczniu i lutym interesują mnie klenie, leszcze, jazie i okonie. Gumy zbroję główkami Speed, które Dragon przygotował już w sezonie 2009. Główki mają różnej wielkości haki i łatwo dobrać tą właściwą. Dobierzemy odpowiednią na każdy gatunek ryby i na każde łowisko.
A to najnowsza propozycja Dragona – główki Viper. Niezwykle ostry haczyk [technologia UltraPoint], a do tego szerokie kolanko, dzięki któremu z łatwością zatniemy rybę o wielkiej paszczy np. bardzo duży leszcz, okoń czy szczupak. Łowcom sumów te haki przypadną do gustu, bo są bardzo mocne i nie sprężynują podczas zacinania. Czytaj więcej

Na łowisko wybieram miejsce na pograniczu głównego nurtu, gdzie woda płynie znacznie wolniej. Tutaj często tworzą się piaszczyste stoki, odkładają się grube patyki i kamienie z poszarpanych główek. Tworzy się zatem całkiem atrakcyjne miejsce d
o łowienia.
Odnaleźć to miejsce jest łatwo – trzeba wypatrywać głębszego i równego nurtu, po czym przynętą odnaleźć tą magiczną granicę między głęboką i płytszą wodą. Jeśli trafimy tutaj na stok, to ryby mamy niemal pewne. Nasze rzeki mają bardzo urozmaiconą linię brzegową i konfigurację dna, dlatego nie sposób w kilku zdaniach doradzić Wam, w którym miejscu macie szukać. Trzeba zafundować sobie spacer brzegiem i uważnie wypatrywać oznak istnienia takiego miejsca. Następnie pozostaje nam metoda prób i błędów – nie w każdym rokującym miejscu są akurat ryby.
A teraz uwaga – jeśli dobrze się wsłuchacie w odgłosy rzeki, to możecie usłyszeć pluskanie ryb podczas żerowania lub przemieszczania się z zimowiska na żerowisko. W miejscu chlapania zawsze warto spinningować.
fot. Tylko dobrej jakości kijek pozwala na takie podprowadzenie ryby – sandacz o wadze prawie 8 kg. Mój kolega używa spinningu Team Dragon o c.w. 10-42 g. Znakomicie spisuje się w dużej rzece.
W rzece uregulowanej, rybnym łowiskiem jest głębokie i duże międzytamie oraz napływ na opaskę – tu tworzy się cicha zatoka, czasem dość głęboka. Tutaj zaglądają ryby każdego gatunku. W tym miejscu wędkarz musi zachowywać się bardzo dyskretnie. Gdy podczas holu spadnie nam szalejąca ryba, to lepiej przenieść się w inne miejsce na kilkanaście minut.
Wielu z Was zapewne zastanawia się, dlaczego w styczniu i lutym łowię leszcze i klenie skoro ryby są zimne jak lód i ogólnie rzeka drzemie w zimowym śnie. Ta drzemka to jednak tylko pozory, ponieważ w rzeczywistości rzeka tętni życiem. Dla mnie taką oznaką życia rzeki są np. brania leszczy.
Zapewniam, że łowienie zimowych leszczy na spinning może być bardzo fascynujące. To ryby ławicowe, a zimą wytwarza się bardzo duża konkurencja pokarmowa pomiędzy osobnikami ławicy. Są takie dni, że wystarczy wrzucić gumę obok ławicy, a po chwili mamy pięknego leszcza z głęboko połkniętą gumą. Zimową porą wzrasta zapotrzebowanie ryb na zwierzęce białko, dlatego chętnie atakują przynęty myśląc, że to porcja mięska. Leszcz i kleń przeobrażają się w agresywnego drapieżnika. To są okoliczności sprzyjające spinningiście. I mimo wielu niesprzyjających okoliczności, jak zimna i klarowna woda, wysoki śnieg, mróz i krótki dzień, łowienie leszczy i kleni sprawia mi wielką frajdę. Te ryby są aktywne przez cały rok.
Wędzisko, kołowrotek…
fot. Na pierwszym planie zdjęcia widać moje ulubione wędzisko Fanatic z rodziny Guide Select, następnie widzimy kołowrotek Okuma Epix z plecionką Guide Pro 0,12 mm, gumę Reno Killer z główką Mustad i oczywiście sandacza, który w znakomitej kondycji wrócił do wody. Do łowienia sandaczy chętnie używam Fanatica. Jego c.w. wynosi 5-25 g co sprawia, że to uniwersalny spinning. Dobrym rozwiązaniem jest krótki i cieńszy dolnik, ułatwiający spinningowanie podczas brodzenia. Podczas opisywanych wypraw dolnik najczęściej był mokry, czy to od śniegu, czy rzecznej wody a mimo to ręce nie ślizgały się na jego powierzchni. Polecam Wam ten kijaszek lub inny z rodziny Guide Select.
Na dobrą sprawę, to możecie użyć każdego dobrego kołowrotka, proszę jednak pamiętać, że niska temperatura utwardza smar w mechanizmie, przez co ten kręci się z większym oporem i męczy nasze ramię. W zimie kiepski metal zmienia swoją objętość na tyle, że ma to negatywny wpływ na pracę kołowrotka, który może zawieść w kluczowej chwili. Lepiej używać kołowrotka dobrej marki.
W grudniu używam mocniejszej plecionki, jak wspomniałem 0,12 mm, bowiem często siadają grube sandacze, a te łatwo się nie poddają. Co ciekawe, taka plecionka nie przeszkadza kleniom i leszczom. W styczniu schodzę ze średnicą plecionki, a podczas większego mrozu zakładam mocną żyłkę, ale niezbyt grubą – wystarcza 0,14-0,20 mm [żyłka 0,14 mm służy do łowienia w płytkiej i klarownej wodzie w słoneczny dzień]. Dotychczas najchętniej używałem żyłkę Millenium – Pstrąg i Okoń.
fot. W tym roku wypróbuję nowości: Elite Perch, Team Dragon Spinn. Postaram się jak najszybciej napisać kilka zdań o tych żyłkach, w szczególności o zaletach i wadach oraz użyteczności na łowiskach.
W zimowym łowieniu na dużej rzece najważniejszą sprawą jest bezpieczne brodzenie. Należy poruszać się wolno kontrolując każdy krok. Zabierzmy odzież zapasową, bo rzeka nie zna litości – nawet zimą potrafi zmoczyć wędkarza.
Nie piszę o łowieniu gumkami w zimowym jeziorze, bo te od dawna stoją lodem. Do tematu wrócę, gdy zejdzie lód.

fot. Na tym zdjęciu prezentuję ładnego leszcza [złowiłem wtedy 4 leszcze, ok. godz. 15:00], na gumę Reno Killer, w opalizujących kolorach. Odniosłem wtedy wrażenie, że zapachowa guma spowodowała mocniejsze brania. Zachęcam wszystkich do spróbowania nowych atraktorów Dragona „Shock Bite” o zapachu ochotki oraz ryby. Powierzchnia wielu gum Dragona jest porowata i doskonale utrzymuje wszelkie smarowidła.

O smarowaniu gumek napiszę kolejnym razem, a póki co tutaj możecie wstępnie zapoznać się z Shock Bite.
Zapraszam Was nie tylko do lektury katalogu Dragona na rok 2010, ale także nad wodę. To tam przecież pływają ryby i tam jest nasze wędkarskie szczęście. Miejcie jednak na uwadze zimowe warunki: śliska droga, mróz, lodowaty wiatr, zaspy śnieżne na drodze do łowiska. A przede wszystkim uważajcie na wielkie kry lodowe przysypane śniegiem – to niesamowicie zdradliwe miejsca, na lodowej szklance już nie raz fiknąłem koziołka. Do dzisiaj czuję…
Połamania na zimowych leszczach i kleniach!
Waldemar Ptak










