![]()
Artykuły katalog 2002:
- Pasłęka pani Warmii
- Powierzchniowe szczupaki
- Nie ma jak morze
- Mucha nieznana
- Wcale nie martwa
- ABC karpiowego sprzętu

Artykuły z pozostałych katalogów - na stronie głównej CZYTELNI »
Artykuły z katalogów DRAGONA : KATALOG 2002 -
POWIERZCHNIOWE SZCZUPAKI
Nie znam innej ryby, która dostarcza tylu emocji i urządza takie widowisko podczas walki jak szczupak. Nie myślcie jednak, że nie łowię innych drapieżników. Bardzo lubię łowić sandacze i kiedy mam okazję łowię, i to z dobrymi rezultatami, duże pstrągi potokowe, trocie i atlantyckie łososie. Nadal jednak przyłapuję się na tym, że większą przyjemność sprawia mi łowienie szczupaków na łososiowej rzece, podczas gdy inni oddają się bez reszty łowieniu łososi.
Dylematy łowcy szczupaków
Szczupaki można łowić różnymi metodami. Oczywiście od razu na myśl przychodzi żywiec i martwa rybka. Ja jednak wolę łowić na sztuczne przynęty i kiedy ze znanymi angielskimi łowcami szczupaków rozważamy wszystkie "za i przeciw" odnośnie skuteczności przynęt naturalnych i sztucznych, nigdy nie możemy dojść do porozumienia co jest lepsze. Dla mnie przewaga sztucznych wabików jest oczywista. Dlaczego? Zaraz to udowodnię.
Wędkarz łowiący na przynęty sztuczne może:
- obłowić duży obszar wody, sporo większy niż kiedykolwiek mógłby to uczynić "żywczarz"; - łowić w takich miejscach, gdzie postawienie żywcówki lub zarzucenie martwej rybki jest bardzo trudne lub niemożliwe np. gęsta roślinność wodna, zatopione drzewa (żywiec zaplącze się nie wiadomo kiedy w zielsku lub gałęziach, za to dobrze dobrana i podana przynęta sztuczna może przez nie przejść bez większych problemów). Nie bez znaczenia jest dla mnie również szansa obserwowania wielkiej ryby płynącej za przynetą i w końcu zamykającej na niej swoją paszczę!
Wybieramy przynętę
Sztucznych wabików jest tyle, że wybór odpowiednich i naprawdę skutecznych może sprawić trudność każdemu wędkarzowi. W przeszłości stosowałem naprawdę sporo wabików, tyle że wystarczyłoby ich do zbudowania łodzi ratunkowej. Ale na szczęście z tym skończyłem, dzięki nabieranemu przez lata doświadczeniu. Przypominam sobie wyprawy, gdy łowiłem tylko jedną przynętą i to na 4 różnych jeziorach. Ta selekcja rozpoczęła się wtedy, gdy sięgnąłem po "jerki", czyli jerkbaity. Chociaż miałem już doświadczenie w łowieniu szczupaków w górnych warstwach wody, to stosując jerkbaity szybko nauczyłem się, że dużo częściej, niż wielu wędkarzy uważa, szczupaki atakują przynętę na lub tuż pod powierzchnią wody. Nie myślcie jednak, że jest to typowe zachowanie tych drapieżników wyłącznie latem. Otóż można je łowić w stosunkowo płytkiej wodzie praktycznie przez cały rok! I to nie tylko u mnie w Holandii, ale także w szwedzkich jeziorach, szkierach Bałtyku oraz w Irlandii, gdzie wiele ryb zostało złowionych właśnie na jerki. Łowiłem także muskie i szczupaki w Kanadzie - zgadnijcie w jakiej partii wody atakowały moje przynęty? Będąc absolutnie przekonany, że bardzo płytko chodzące woblery są najlepszą bronią na szczupaki, zacząłem eksperymentować. Najpierw zmniejszałem i przestawiałem stery w tradycyjnych woblerach, potem, na szczęście, nastała era Internetu, dzięki któremu dotarłem do wytwórców woblerów stworzonych na ekstremalnie płytkie wody. Doświadczenia z moimi "małosterowymi" woblerami, w połączeniu z tym co dał mi Internet, doprowadziły mnie w końcu do jerkbaitów. To był mój najważniejszy krok naprzód w całej wędkarskiej karierze.
Jerki - trochę teorii
Większość wędkarzy jest zszokowanych widokiem tych przynęt, które najczęściej przypominają okropnie wyglądający kawałek drewna. Jednak odrobina czasu poświęconego na naukę łowienia tymi przynętami dowodzi, że są one łatwe w prowadzeniu i mają atrakcyjną pracę. Tak naprawdę jerkbait pochodzi z Ameryki Północnej i jest chyba jedną z najstarszych sztucznych przynęt wynalezionych przez człowieka. Indianie kanadyjscy polowali na muskie, ciągnąc coś podobnego do obecnych jerkbaitów (wówczas były to wyłącznie wabiki bez haków, czyli nieuzbrojone) bardzo blisko za canoe . Gdy pojawił się za tym kawałkiem drewna szczupak lub muskie - natychmiast był upolowany przy pomocy ościenia, dzirytu lub łuku. Generalnie rzecz ujmując jerkbaity możemy podzielić na dwie grupy. Stary, właściwie protoplasta wszystkich jerkbaitów, Suick (najbardziej zbliżony kształtem do indiańskiego pierwowzoru) - jest przedstawicielem tzw. pullbaitów. Drugą grupę stanowią tzw. glidery, które środek ciężkości mają w tylnej części. Prowadzi się je płynnie z lekkimi, delikatnymi pociągnięciami szczytówką. Dobrze poprowadzony glider bardzo ładnie "ślizga się" na lewo i prawo tuż pod powierzchnią wody. Tak naprawdę, w przypadku typowych jerkbaitów, ich praca niemal w 100% zależy od umiejętności i inwencji łowiącego. W przeciwieństwie do tradycyjnych przynęt, wędkarz może im nadać taką pracę, prędkość i kierunek, jakie chce.
Co o sprzęcie wiedzieć musicie
Jest jednak małe "ale".Łowienie na jerkbaity wymaga stosowania specjalnych wędzisk. Najlepiej, gdy są one dostosowane do multiplikatora i mocnych, grubych linek - 20 - 30 funtowych, a nawet mocniejszych. Bardzo wskazane jest używanie plecionek,
ponieważ ich mała rozciągliwość, w połączeniu z wyjątkowo sztywnym (prawie jak kij od szczotki) wędziskiem pozwala na pełną kontrolę nad przynętą.
Jakie powinno być zatem wędzisko? Przede wszystkim musi być zdolne wyrzucić przynęty ważące do 100 gramów, a po drugie musi być krótkie - najwyżej 2,1 m. Taka długość jest wymuszona sposobem łowienia i wygodą łowiącego. Przynętę prowadzimy przecież, podciągając lub podszarpując ją i to najczęściej na boki lub pod siebie, w dół. Gdy stoimy na łodzi, dłuższy kij nie zda egzaminu. Poza tym, krótkim kijem łatwiej i wygodniej się zarzuca w sumie dość ciężką i dużą przynętę. Tu również łatwo zauważyć zalety multiplikatora w porównaniu z tradycyjnym kołowrotkiem. Po kilkugodzinnym rzucaniu blisko 100 gramową przynętą, linka potrafi w końcu przetrzeć skórę na palcu! W przypadku multiplikatora nie ma kontaktu linki z palcami i takie kontuzje są niemożliwe.
Gdzie łowić? Przede wszystkim tam, gdzie są jeszcze szczupaki i to duże. Radzę w takich łowiskach skupić się na czytaniu struktury dna - gęsta podwodna roślinność, podwodne górki, garby i blaty, zwężenia między wyspami lub wyspą a brzegiem jeziora. Branie na jerkbaita jest bardzo widowiskowe - zresztą nie może być inne, gdy duża ryba, na Waszych oczach, uderza z całym impetem praktycznie na powierzchni wody. Mam nadzieję, że tego również doświadczycie.
Bertus Rozemeijer









