Artykuły z katalogów DRAGONA : KATALOG 2004 -
URLOPOWE NĘCENIE
Lato to czas urlopów, także wędkarskich. Mimo że optymalną porą wyjazdu na ryby byłby maj, wrzesień czy nawet październik, gdy nad wodami panuje spokój i naprawdę duże ryby wchodzą w szczyt żerowania wybieramy najczęściej jeden z dwóch najcieplejszych miesięcy. Cóż, oprócz swojego hobby trzeba brać jeszcze pod uwagę potrzeby rodziny. Wyjeżdżamy więc obładowani sprzętem i... No właśnie.

Letnie wędkowanie wiąże się często z przygotowaniami czynionymi "na szybko", bez odpowiedniej staranności. Bo trzeba jeszcze załatwić przed wyjazdem to i tamto. Natłok spraw związany z rodzinnym urlopem zmusza do pośpiechu. Często dopiero po przyjeździe na miejsce zdajemy sobie sprawę, że zabraliśmy tylko zanętę leszczową, tymczasem w jeziorze jest zdecydowanie więcej płoci, która, według informacji wyciągniętych od już zapoznanych z wodą wędkarzy, właśnie nieźle żeruje. Zasiadamy rankiem na wskazanym stanowisku, wrzucamy zanętę. Bierze pierwsza płoć, po niej druga i na tym koniec. Dlaczego? Zanęta jest dobra, płocie wpłynęły w nią, ale ponieważ są to ryby sycące się bardzo szybko, duża zawartość cukru typowa dla zanęt leszczowych spowodowała ich odpłynięcie z łowiska po zaspokojeniu apetytu w zaledwie pół godziny. A w bagażniku samochodu leży sobie jeszcze potężny zapas takiej samej, w tej sytuacji praktycznie nieprzydatnej, zanęty. Dalej może być jeszcze gorzej. Powiedzmy, że pod koniec urlopu w płytkiej zatoce ktoś odkrywa żerowisko karasi i linów. Zanęta leszczowa z grubsza odpowiadałaby wymaganiom smakowym obu gatunków, jest jednak zbyt ciężka i klejąca. Opadające kule zamiast wabić ryby skrywają się głęboko w muliste dno i zalegają tam bezproduktywnie. A w jedynym sklepie spożywczym w pobliskiej wsi zabrakło akurat kaszki kukurydzianej, którą można by zanętę nieco "rozcieńczyć". Zupełna klapa. 
Sekret urlopowego sukcesu tkwi w elastyczności. Wybierając się nad mało sobie znaną wodę trudno jest precyzyjnie określić z góry jaka zanęta będzie potrzebna. Dlatego też wyjeżdżając na urlop zaopatruję się zawsze w zestaw podstawowych komponentów, które, po rozeznaniu łowiska, pozwolą na skonstruowanie odpowiedniej mieszanki. Łącznie z odpowiednimi atraktorami, pozwala mi na tworzenie zanęt dopasowanych do gustów pięciu gatunków ryb. Do skomponowania kilku zupełnie różnych zanęt wystarczy zaledwie trzynaście dodatków. Do tego, jak już wspomniałem, komplet atraktorów, kilka słoików z kukurydzą i pęczakiem oraz wybór aromatów. W tabeli jako jednostkę przyjąłem jedno opakowanie składnika, uwzględniając przy tym indywidualną masę każdego z nich (ponieważ opakowania są jednakowej objętości, a poszczególne składniki mają różny ciężar właściwy). Podane objętości pozwalają na przygotowanie porcji mniej więcej dwuipółkilogramowych, czyli z powodzeniem wystarczających na kilkugodzinne nęcenie. Urozmaiceniem każdej z zanęt powinny być składniki stosowane w danej sytuacji jako przynęta, a więc białe lub czerwone robaki, pszenica, pęczak czy kukurydza. Jak widać z tabeli, do każdego typu zanęty używam siedmiu składników. Przyjąłem jako zasadę nie przekraczanie tej liczby. Zmniejsza to ryzyko połączenia ze sobą dwóch składników, które mogą tworzyć kompozycję odrzucaną przez ryby z danego akwenu. Przejdę teraz do krótkiego omówienia poszczególnych mieszanek zanętowych.
LESZCZ
Zanęta powinna być bardzo słodka i ciężka, ale nie do końca sklejona. Jeziorowe leszcze wybierają na żerowisko te miejsca, gdzie dno pokrywa nieznaczna warstwa mułu i w nim wyszukują pokarm. Kule powinny więc rozpadać się już po drodze na kilka części, by nie uderzyć o dno pełnym ciężarem. Jeżeli zagłębią się w mule nie więcej jak na kilkanaście centymetrów - nie ma obawy. Leszcze z pewnością poradzą sobie z tym problemem. Jako aromatu proponuję używać wanilii lub goździka.
KARP
Zanęta powinna być stosunkowo słodka, ale znacznie lżejsza od leszczowej. Kule muszą się rozbijać koniecznie już przy uderzeniu o powierzchnię wody. Przed dodaniem soi warto sprawdzić jej kleistość. Jeżeli jest to drobna mąka należy nawilżać ja bardzo ostrożnie. Warto dodać więcej niż w innych przypadkach kukurydzy przynętowej. Zapachy karpiowe na lato to zdecydowanie róża i tutti-frutti.
LIN
Zanęta powinna zawierać sporo białka i cukrów, ale musi też być rozrzedzona składnikami o grubszej granulacji, napowietrzającymi ją i ułatwiającymi rozpadanie. Latem szanse na złowienie lina istnieją właściwie tylko bardzo wcześnie rano i późnym wieczorem, zwykle jest to pierwsza godzina po świcie i ostatnia przed zmierzchem. W dzień liny kryją się w swoich korytarzach, wytyczonych w gęstwinie podwodnej roślinności. Są tam w pełni zabezpieczone przed łowieckimi zapędami wędkarzy i odradzam nawet próby ich wywabienia. Aromat na liny - kozieradka lub migdał.
KARAŚ
Często nawet chlapnięcie kulki zanęty może spłoszyć żerujące stado karasi na kilka godzin. Stąd zanęta powinna być bardzo lekka i słabo sklejona. Ta mojego pomysłu różni się od uklejowej tylko większą zawartością składników słodkich, a także ich grubą granulacją - rozpada się jednak w wodzie tak samo łatwo. Zlepiam z niej bardzo małe kulki, rozsypujące się już przy zetknięciu z powierzchnią wody.
Taki sposób nęcenia często ściąga w łowisko drobne ryby. Ich brania należy eliminować, stosując dużą przynętę (4-5 średnich czerwonych robaków) na dużym haczyku (nawet nr 6). Zanętę urozmaicam dodatkiem kozieradki lub wanilii.
PŁOĆ
Pierwsza zasada w zanęcie płociowej - unikać słodyczy. Płoć nie jest co prawda dietetyczką, ale słodkie dodatki bardzo szybko zaspokajają jej apetyt. Wystarczy zaaplikować do zanęty nieco mielonych biszkoptów czy kopry aby po kilkudziesięciu minutach niezłego żerowania stado wyniosło się z łowiska. Warto za to użyć w mieszance zwiększonej ilości składnika przyśpieszającego znacznie trawienie - prażonej mączki z orzecha belgijskiego (coco-belge). Płocie najczęściej szukają latem pokarmu metr lub półtora ponad dnem. Stąd też kule zanętowe musza intensywnie pracować, wysyłając w górę drobne cząstki. plociowe aromaty to kolendra, koper włoski i anyż.
Artur Szałkowski










