Łowienie karpi w toni i z powierzchni

Próba łowienia karpi z gruntu w upalne lato często nie przynosi oczekiwanych efektów, pomimo starań zjeżdżamy z zasiadki bez brania. Karpie, mimo że to są ryby ciepłolubne, w upalne dni bardzo słabo żerują w wodzie o temperaturze 20 stopni C i więcej.

Podczas 2 ostatnich zasiadek zauważyłem, że ryby regularnie, codziennie prawie o tej samej porze (kiedy było bezwietrznie) spławiały się przy powierzchni, ale daleko od mojego stanowiska. Postanowiłem coś z tym zrobić, czyli wreszcie złowić rybę.

Zmiana taktyki

Zmieniłem taktykę i przerobiłem zestawy na Zig-Riga. Co pewien czas wypuszczałem jeden zestaw wyżej powierzchni, drugi zdecydowanie w toni. Mimo usilnych starań, po kilku następnych zasiadkach nadal byłem bez brania. Poszukując sposobu na karpie postanowiłem zrobić płynną powierzchniową zanętę i posłać podajnikiem spomb (typ rakiety zanętowej) w miejsce, gdzie wcześniej widziałem spławiające się karpie. W wodzie zestaw Zig-Rig. Nic nie pomagało, siedząc w fotelu karpiowym na stanowisku znowu główkowałem nad sposobem zmuszenia karpi do brań. Wymyśliłem taki oto sposób: podam przynętę nie od dołu do góry tylko od góry do dołu. Czyli zupełnie inaczej niż dotychczas. Jak postanowiłem, tak wziąłem się za przygotowanie odpowiedniego zestawu.

Obciążnik-sygnalizator

Zacząłem od założenia sbirulino 50 g typ pływający. Sbirulino jest to obciążnik do przynęt umożliwiający zarzucanie lekkiej przynęty na daleką odległość. Po obu stronach zablokowałem sbirulino dwoma stoperami gumowymi, przy grubszej części przywiązałem krętlik, a do krętlika przypon z fluorocarbonu 0,25 mm długości około pół metra. Na włos założyłem tonącą kulkę proteinową 16 mm. Po zarzuceniu zestawu poza łowisko i przeciągnięciu zestawu w miejsce spławiania się ryb obserwowałem zachowania się sbirulino, był to mój sygnalizator brań. Po dwudziestu minutach od zarzuceniu nastąpiło gwałtowne podniesienie sygnalizatora (sbirulino) i zniknięcie go pod wodą. Podniosłem kij i poczułem godnego przeciwnika. Wreszcie.

Biorę na zapas

Gdy wybieram się na zasiadkę, mam kilka wędek przygotowanych na różne metody. Dodatkowe wędki pakuję w tzw. lufy (pokrowiec na jedno wędzisko z kołowrotkiem), aby ograniczyć zajmowane miejsce w aucie osobowym. Lufy również chronią wędzisko, a same zajmują mniej miejsca. Pokrowiec trzeba używać, każdy karpiarz dobrze o tym wie, że bez pokrowca wędka nam się prędzej czy później uszkodzi lub porysuje. Warto zaopatrzyć się w taki pokrowiec. Firma Dragon Mega Baits posiada w ofercie takie lufy, które już od dłuższego czasu używam; mocne zamki, gruby materiał w kolorze camou, właściwy kształt i uszycie – to dobra ochrona wędziska. Polecam.

Marek Wiśniewski

 

TOP